Orkiestra zawsze schodzi ostatnia –
tymi słowami Baranovski, a właściwie Wojciech Baranowski, podsumował swój
koncert, który odbył się 11 marca we wrocławskim Starym Klasztorze. Dla tych
bardziej obeznanych z kwarantannowymi datami ten dzień może „zapalić”
ostrzegawczą lampkę w głowach. Dla tych mniej obeznanych już idę z pomocą. 11
marca rząd podjął decyzję o zamknięciu szkół i uczelni oraz odwołaniu imprez
masowych.
Póki się dało każdy starał się unikać tych obostrzeń. Tak więc też
było i w tym przypadku. Good Taste Production zapierało się rękami i nogami, by
koncert się odbył. Podkreślał, że to wydarzenie nie ma charakteru imprezy
masowej. Wielu fanów, w tym ja, czekało aż decyzja zostanie zmieniona. Pozostałe
występy artysty zostały odwołane, ale ten wciąż nie. Rozmowy z organizatorami
nie przynosiły skutków. Agencja koncertowa podkreślała, że zadba o bezpieczeństwo.
Wcześniej pracownicy odkażą Stary Klasztor, a przed wejściem publiczności
każdemu sprawdzą temperaturę. Przypomnieliśmy, że nie każdy zakażony ma objawy
choroby. Postanowiliśmy, że będziemy bardziej rozważni i po prostu się na tej
imprezie nie pojawimy. Każdemu było szkoda pieniędzy, ale nie tak, by ryzykować
zdrowiem.
Ostatecznie koncert odwołano. Zrobiono
to półtorej godziny przed koncertem. Baranovski wraz z zespołem uznali, że
skoro przyjechali na miejsce i są odpowiednio przygotowani to zagrają. Impreza
przeniosła się do sieci. Była ona pełna dobrej muzyki, ale pozbawiona
charakteru. Artysta tylko odśpiewał swoje utwory. Nie odezwał się ani słowem. Niestety
nie mogę porównać atmosfery z jego koncertu na żywo do tego online. Nie było mi
dane stać pod sceną. Jednak siedząc przed ekranem laptopa, nie bawiłam się za
dobrze. Tyle, co usłyszałam w czasie transmisji, mogłam posłuchać chociażby na Spotify.
Wyszłoby na to samo. Tam też artyści nie nawiązują kontaktu z publicznością.
Baranovski w swoim występie zawarł
wiele dość popularnych piosenek z płyty. Starał się je łączyć z pojedynczymi
angielskimi utworami, co było dość ciekawe. Zmienił też aranżację niektórych z
nich. Wszystkie dźwięki były jak najbardziej w punkt.

(zdjęcie przedstawia Wojciecha Baranowskiego)
Jakie jest moje zdanie na temat wokalisty obecnie? Dalej bardzo doceniam jego muzykę, która idealnie trafia w mój styl. Jako człowieka - artystę też nie mam mu nic do zarzucenia. Cała ta sytuacja nie była jego winą, tym bardziej, że sam razem z nami czekał na decyzję organizatorów. Poza tym, wszystko skończyło się dobrze, a też uważam, że nie powinno się oceniać człowieka tylko po jednym nieciekawym wydarzeniu. Prawdopodobnie był to jego pierwszy koncert online, a nie pojawiały się jeszcze wtedy tego rodzaju internetowe eventy u innych muzyków. Co nie zmienia faktu, że gdybym miała wybrać czy to wydarzenie miałoby trafić do "worka dobrych rzeczy" czy do tych gorszych, bez wątpienia umieściłabym je w tym drugim.
Dla zainteresowanych koncertem podaję link do niego.
Komentarze
Prześlij komentarz